Zrobiło się dziwnie pusto, gdy Gabrijel zniknął w odmętach kuchni. Jego postać z każdą spędzoną razem chwilą stawała się coraz bardziej intrygująca. Wstałam z wygodnej kanapy, kierując kroki ku oknu. Pomimo tego, że już troszkę mieszkałam na Istari Atan- pogoda nadal mnie zadziwiała. Oparłam łokcie o parapet, uważając, by nie strącić kwiatów. Przeszły mnie dreszcze, kiedy naga skóra zetknęła się z zimną powierzchnią. Świat nabrał mrocznych barw, coraz bardziej upodabniając dzień do nocy. Tropikalne drzewa niemalże dotykały koronami ziemi, targane silnymi podmuchami wiatru. Gdzieś w oddali mignęła postać cienistej istoty, dzielnie walczącej z żywiołem. Ściskała kurczowo poły żółtawego płaszcza przeciwdeszczowego, brnąc w głąb ulicy. Przyspieszyła kroku, gdy błyskawice coraz częściej przeszywały niebo. Za każdym razem ich występ zwieńczany był gromkimi oklaskami grzmotów.
Może zauważyłaś związek między czerwonymi oczami, czarnymi włosami i bladą skórą... Zmarszczyłam brwi, sięgając pamięcią do wykładów na temat historii ras Vedali. Bajkowe ilustracje, zdobiące każdy z barwnych opisów. I ten jeden z nielicznych ociekających krwią. Wykładowca szczerzący zbyt długie kły, opowiadając o rasie żywiącej się posoką. Wilkołak opowiadający o swych naturalnych wrogach, głosem malując obraz krwiopijcy, bojącego się światła słonecznego. A z drugiej strony delikatna, niewielka postać najmłodszej z sióstr Detremante, bezkarnie łamiącej złote zasady Tendar. Zakochanej w dziedzicu perskiego tronu, różniącego się od reszty obywateli jego państwa. Wysoki, umięśniony Rodel o skórze niczym mleko. Wampir mający ludzkie odruchy i uczucia, pałający szczerymi uczuciami do mojej Violet. Którym z nich był Gabrijel?
Podskoczyłam, brutalnie wyrwana ze świata myśli. Odwróciłam głowę w kierunku, z którego dochodził głos, spoglądając na wysokiego mężczyznę. Boże, jeszcze trochę i będzie sięgał głową do końca framugi, pomyślałam. Rosyjska krew, widać na pierwszy rzut oka.Uśmiechnęłam się leciutko, słysząc jego wypowiedź.
— Z rzeczy potrzebnych na liście mam masaż.— Zaśmiałam się, widząc minę mężczyzny. Połączenie zaskoczenia i niedowierzania.— Poza tym liczę na jeszcze jedno spotkanie z tobą. Ale już poza komisariatem, hm?— Puściłam mu oczko.
Po raz pierwszy nie miałam ochoty kończyć znajomości po kilku godzinach, „pan władza” przyciągał moją uwagę niczym magnes.
Po raz pierwszy nie miałam ochoty kończyć znajomości po kilku godzinach, „pan władza” przyciągał moją uwagę niczym magnes.
GABRIJELU?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Krytyka uzasadniona >:^(