3.5.18

Od Desiderii cd. Gabrijela

 Zrobiło się dziwnie pusto, gdy Gabrijel zniknął w odmętach kuchni. Jego postać z każdą spędzoną razem chwilą stawała się coraz bardziej intrygująca. Wstałam z wygodnej kanapy, kierując kroki ku oknu. Pomimo tego, że już troszkę mieszkałam na Istari Atan- pogoda nadal mnie zadziwiała. Oparłam łokcie o parapet, uważając, by nie strącić kwiatów. Przeszły mnie dreszcze, kiedy naga skóra zetknęła się z zimną powierzchnią. Świat nabrał mrocznych barw, coraz bardziej upodabniając dzień do nocy. Tropikalne drzewa niemalże dotykały koronami ziemi, targane silnymi podmuchami wiatru. Gdzieś w oddali mignęła postać cienistej istoty, dzielnie walczącej z żywiołem. Ściskała kurczowo poły żółtawego płaszcza przeciwdeszczowego, brnąc w głąb ulicy. Przyspieszyła kroku, gdy błyskawice coraz częściej przeszywały niebo. Za każdym razem ich występ zwieńczany był gromkimi oklaskami grzmotów. 
 Może zauważyłaś związek między czerwonymi oczami, czarnymi włosami i bladą skórą... Zmarszczyłam brwi, sięgając pamięcią do wykładów na temat historii ras Vedali. Bajkowe ilustracje, zdobiące każdy z barwnych opisów. I ten jeden z nielicznych ociekających krwią. Wykładowca szczerzący zbyt długie kły, opowiadając o rasie żywiącej się posoką. Wilkołak opowiadający o swych naturalnych wrogach, głosem malując obraz krwiopijcy, bojącego się światła słonecznego. A z drugiej strony delikatna, niewielka postać najmłodszej z sióstr Detremante, bezkarnie łamiącej złote zasady Tendar. Zakochanej w dziedzicu perskiego tronu, różniącego się od reszty obywateli jego państwa. Wysoki, umięśniony Rodel o skórze niczym mleko. Wampir mający ludzkie odruchy i uczucia, pałający szczerymi uczuciami do mojej Violet. Którym z nich był Gabrijel?
 Podskoczyłam, brutalnie wyrwana ze świata myśli. Odwróciłam głowę w kierunku, z którego dochodził głos, spoglądając na wysokiego mężczyznę. Boże, jeszcze trochę i będzie sięgał głową do końca framugi, pomyślałam. Rosyjska krew, widać na pierwszy rzut oka.Uśmiechnęłam się leciutko, słysząc jego wypowiedź. 
 — Z rzeczy potrzebnych na liście mam masaż.— Zaśmiałam się, widząc minę mężczyzny. Połączenie zaskoczenia i niedowierzania.— Poza tym liczę na jeszcze jedno spotkanie z tobą. Ale już poza komisariatem, hm?— Puściłam mu oczko.
 Po raz pierwszy nie miałam ochoty kończyć znajomości po kilku godzinach, „pan władza” przyciągał moją uwagę niczym magnes.

GABRIJELU?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Krytyka uzasadniona >:^(